Czy wymieniłbyś swoją prywatność na darmowe aplikacje? Niektórzy nie mają wyboru.

Ilustracja iPhone'a. Na ekranie jest wiele ikon aplikacji. Ale poczekaj! Jest zwrot akcji. Wszystkie ikony są w rzeczywistości ikonami lokalizacji (używanymi wszędzie na mapach cyfrowych).


Za każdym razem, gdy udzielasz aplikacji pozwolenia na dostęp do kontaktów lub słuchanie mikrofonu, dajesz programistom aplikacji swobodę robienia tego, co im się podoba z danymi. Niektórzy z nich mogą podzielić się tym z inną firmą. Inni mogą nie. Ale zdecydowanie zbierają wszystkie punkty danych, aby stworzyć kompleksowy profil cyfrowy, więc masz większe szanse na kliknięcie reklamy lub spędzenie więcej czasu w samej aplikacji.

Naukowcy z University of Oxford przeanalizowali prawie milion aplikacji w sklepie Google Play w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Ich odkrycia mogą Cię zaskoczyć (lub nie): ponad 90% aplikacji skonfigurowano w celu śledzenia i przekazywania informacji z powrotem do Google. Aplikacje współużytkowały również dane użytkowników z medianą 10 stron trzecich, podczas gdy prawie jedna na pięć aplikacji rozpowszechniała dane wśród ponad 20 podmiotów.

Sklep z aplikacjami na iOS nie jest dużo lepszy, pomimo twierdzeń Apple, że jest inaczej.

Agresywne zbieranie danych nie zapewnia świetnej optyki. Cofnijmy się jednak i sprawdźmy większą dynamikę w grze.

Gromadzenie danych umożliwia darmowe aplikacje

Decyzja Apple’a o otwarciu sklepu z aplikacjami iOS dla deweloperów innych firm była kompletnym mistrzowskim posunięciem. Dzieje się tak pomimo zgłoszonego przez Steve’a Jobsa oporu wobec pomysłu: wczesne wersje iPhone’a były dostarczane tylko z aplikacjami opracowanymi przez Apple.

Ale Jobs się mylił i na szczęście dla Apple jego poglądy nie przeważyły. Od lipca 2010 r. Do grudnia 2017 r. Konsumenci pobrali ponad 170 miliardów aplikacji i wydali na północ od 130 miliardów USD w sklepie z aplikacjami.

A przy bankowości Apple 30% każdej sprzedaży w sklepie z aplikacjami, można założyć, że firma byłaby biedniejsza o kilka miliardów dolarów bez pomocy globalnej społeczności programistów.

W tym momencie możesz zadać sobie pytanie, czy tak wielu konsumentów jest skłonnych zapłacić za aplikacje, z których korzystają, to dlaczego programiści stosują taktyki, takie jak śledzenie danych i ukierunkowane reklamy? Już zarabiają miliony na sprzedaży w App Store, więc po co ryzykować reakcję konsumentów i antagonizować większą społeczność?

Jednym z wyjaśnień jest to, że konsumenci skłonni płacić za aplikacje w przeważającej części mieszkają w bogatych krajach. Aplikacje te mają zwykle lepszą politykę prywatności, ponieważ generowane dochody pochodzą z subskrypcji, a nie ze sprzedaży danych.

Ale co z ogromnymi populacjami, których nie stać na opłacenie wysokiej jakości usług aplikacji? To są bezpłatne aplikacje, do których się zwracają, a te z kolei muszą zarabiać w inny sposób.

Szybko upominamy programistów za naruszanie naszej prywatności, ale czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad pomysłem, że mogą oni faktycznie otworzyć internet dla tych, którzy desperacko tego potrzebują?

Aplikacje dla tych, którzy mają i czego nie mają

Dla każdej bezpłatnej aplikacji fitness, która śledzi i monitoruje nasze nawyki związane z ćwiczeniami i udostępnia je stronom trzecim, dostępna jest płatna wersja, która nas nie szpieguje. Podobnie jest z aplikacjami na miesiączkę, aplikacjami zdrowotnymi i innymi. Ekosystem aplikacji oferuje konsumentom wybór: płacić gotówką z góry lub cieszyć się naszymi produktami za darmo, ale chętnie dzielimy się danymi, abyśmy mogli jakoś zarobić.

Dla bogatych konsumentów wybór jest jasny. Nie zastanawiają się dwa razy w kolejce przed sklepami Apple, więc mogą być pierwszymi, którzy kupią najnowszy model, ani nie przeszkadza im płacić 10 USD miesięcznie za Spotify i więcej za Audible lub abonament premium Tinder.

Miliony dolarów opłat abonamentowych pozwalają aplikacjom na budowanie solidnych zespołów programistycznych i ładniejszych produktów zorientowanych na prywatność. Ale napędzają też rozwój Internetu, który jest mocno wypaczony w kierunku bogatych.

Byłoby wspaniale odrzucić wszelkie obawy związane z bezpieczeństwem, oświadczając, że konsumenci powinni po prostu rozwalić pieniądze, jeśli chcą pobierać aplikacje.

Pomysł ten byłby jednak antytezą tego, dlaczego internet po raz pierwszy powstał: przełamać bariery w komunikacji i wiedzy. Gdybyśmy mieli przejść na pozbawioną murów wersję Internetu, robilibyśmy wielką szkodę dla wizji jej pierwotnych założycieli.

Moc technologii dla wszystkich

To też działa. Udowodniono, że technologia komunikacji mobilnej pomaga najbiedniejszym z biednych. Na przykład w Kenii firma fintech M-Pesa pomogła prawie 200 000 osobom uniknąć ubóstwa i promować włączenie finansowe dla osób, które nawet nie miały kont bankowych.

Światowe Forum Ekonomiczne uważa, że ​​smartfony mogą pomóc w wyeliminowaniu globalnego ubóstwa, ponieważ pomagają ludziom uzyskać dostęp do kluczowych informacji i narzędzi. A jeśli szukasz przykładu bliższego domu, ile razy słyszałeś o ludziach uczących się kodować przez YouTube i zmieniających kariery?

Nie zrozumcie mnie źle, wciąż jestem przeciwko rażącemu naruszeniu prywatności, jak widzieliśmy podczas skandalu z Cambridge Analytica. Częścią problemu są zbyt duże firmy technologiczne, które uważają, że mogą uciec od wszystkiego. Ale odpowiedź nie jest powszechnym oburzeniem przeciwko śledzeniu danych.

Wszyscy cenimy naszą prywatność. Jeśli chcesz to utrzymać, zainstaluj bloker reklam. Użyj VPN. Kupuj tylko iPhone’y i płatne aplikacje. Musimy jednak wymyślić sposoby, które nie ograniczają internetu, pomagając tym mniej szczęśliwym. Dla nich kompromis może nie być wielkim problemem. Ale może być kluczem do pomyślnej przyszłości.

Kim Martin Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.
follow me
    Like this post? Please share to your friends:
    Adblock
    detector
    map