3 rzeczy, których USA mogą się nauczyć z nowych indyjskich zasad neutralności sieci

Indie i neutralność sieci

28 listopada Urząd Regulacji Telekomunikacji w Indiach (TRAI) wydał własny zestaw zaleceń uznających internet za podstawowe prawo człowieka. Nowe przepisy obejmują zakaz ingerowania w dostawcę usług internetowych w ruch sieciowy oraz ustanowienie precedensu, że wszystkie treści online są równe.

Musisz to przekazać Indiom. Podczas gdy USA starają się przeklasyfikować Internet jako towar, a nie podstawową powszechną potrzebę, Indie właśnie zaproponowały odważne nowe przepisy prawne w celu ugruntowania swoich zasad neutralności sieci. Jest to wyraźny kontrast do toczącej się debaty Kongres jest obecnie uwikłany, a zwolennicy już nazywają to najbardziej postępowym stanowiskiem politycznym w sprawie bezpłatnego internetu.

Oto, czego USA mogą się nauczyć z nowych zasad Indii.

1. Przestań pozwalać dostawcom usług internetowych ograniczać ruch

Jedna z najbardziej znaczących zmian dotyczy tego, w jaki sposób dostawcy usług internetowych mogą przyjmować ruch. Zgodnie z nowymi przepisami dławienie – czyli celowe spowalnianie prędkości Internetu na określonych stronach – jest surowo zabronione. Amerykańscy dostawcy usług internetowych (jak również dostawcy usług internetowych w Europie) nieustannie znajdują się pod ostrzałem w celu nielegalnego ograniczania przepustowości określonych witryn, a jednocześnie ustanawiając szybkie ścieżki dla innych.

Zaledwie kilka miesięcy temu użytkownik Reddit udowodnił, w jaki sposób Verizon dławił ich sieć komórkową, ale używa VPN do sprawdzania prędkości pingów przed i po włączeniu VPN. Verizon szybko zareagował, choć ich podejrzana usługa nie pozostała niezauważona.

Nakazując, aby każda strona internetowa była traktowana tak samo, Indie zasadniczo dają każdej witrynie – bez względu na rozmiar i popularność – równe szanse na sukces.

Słyszałeś to, Kongresie? Jeśli naprawdę chcesz pielęgnować konkurencyjny i innowacyjny internet, nie pozwól Comcast, Verizon i innym gigantycznym dostawcom usług internetowych narzucać, jak ich klienci przeglądają internet. To takie proste.

2. Przestań informować ludzi, którzy nie wiedzą, jak korzystać z Internetu, regulując internet

Czy istnieje bezpośrednia korelacja między tymi, którzy chcą znieść neutralność sieci, a tymi, którzy nie wiedzą, jak działa sieć? Możliwie. Prawdopodobnie.

W Stanach Zjednoczonych większość przeciwników NN twierdzi, że internet nie jest podstawową potrzebą i dlatego nie należy go uważać za konieczność. Istnieją setki przykładów ilustrujących, jak większość członków Kongresu nie ma pojęcia, jak działa Internet, ale żaden z nich nie jest tak rozpowszechniony (ani niebezpieczny) jak przewodniczący FCC Ajit Pai, który uważa, że ​​zakończenie neutralności sieci faktycznie „przywróci wolność Internetu”.

Przewodniczący FCC, Ajit Pai, uważa, że ​​zakończenie neutralności sieci faktycznie „przywróci wolność Internetu”.Przewodniczący FCC Ajit Pai uważa, że ​​zakończenie neutralności sieci „przywróci wolność w Internecie”.

Z drugiej strony Indie dbają o to, aby tylko ludzie znający internet byli zaangażowani w kształtowanie jego przyszłości. Zgodnie z przepisami TRAI utworzony zostanie nowy organ rządowy składający się z przedstawicieli ISP, pracowników służby cywilnej, grup akademickich i konsumentów w celu wydawania zaleceń dotyczących neutralności sieci.

Wyobraź sobie, że: ludzie, którzy wiedzą, jak coś działa, biorą udział w tworzeniu i nadzorowaniu jego zasad.

3. Niech społeczeństwo dyktuje politykę internetową, a nie darczyńców

Indie nie są znane z wycofywania się z walki, jeśli chodzi o bezpłatny dostęp do Internetu. W rzeczywistości krajową debatę na temat neutralności sieci można prześledzić w 2015 r., Kiedy to Airtel, największy dostawca Internetu w tym kraju, próbował obciążyć użytkowników większą opłatą za dostęp do niektórych aplikacji do przesyłania wiadomości. Aktywiści szybko zalali sieć komentarzami i apelami, zakładając różne grupy czatów i ostatecznie kołysząc opinię rządu na ich korzyść. Plan, nazwany Airtel Zero, został szybko odrzucony, prowadząc podobne modele biznesowe do wszystkich, ale z dnia na dzień się rozpadły.

A potem było to całe fiasko na Facebooku w 2015 roku, kiedy firma próbowała wypuścić masową wersję internetu. Niestety błędny model biznesowy FB podyktował, że tylko niektóre strony internetowe będą dostępne, podczas gdy inne wymagają opłaty nominalnej. Brzmi zacieniony? To dlatego, że tak było. Na szczęście Indie tego nie miały, a Facebook szybko porzucił swoje plany.

Jako drugi co do wielkości rynek internetowy na świecie, przyszłość online Indii jest jasna. Oczekuje się, że do 2020 r. Handel elektroniczny przekroczy 34 mld USD, a ponad 200 mln Hindusów przeprowadzi codzienne transakcje online. Można bezpiecznie założyć, że jest to przynajmniej częściowo możliwe ze względu na przytłaczające (i nieustępliwe) zapotrzebowanie społeczeństwa na bezpłatną i otwartą sieć.

Proponowane przepisy będą teraz kierowane do indyjskiego działu telekomunikacyjnego, a eksperci są przekonani, że nowe wytyczne staną się rzeczywistością w przyszłym roku. Mam nadzieję.

Kim Martin
Kim Martin Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.
follow me