Jakie są moralne problemy z prywatnością w Internecie?

Różnica między dobrem a złem rzadko jest czarno-biała. Jeśli chodzi o poważne problemy moralne dotyczące prywatności w Internecie – od rządowej inwigilacji po prywatność na Facebooku – możesz mieć własne opinie. Ale każda historia ma dwie strony.


Rzućmy okiem na niektóre z bieżących problemów moralnych związanych z prywatnością w Internecie.

Wytyczne prawne dotyczące prywatności w Internecie

Być może najbardziej oczywistym problemem moralnym związanym z prywatnością w Internecie jest wykorzystanie oprogramowania szpiegującego i innego złośliwego oprogramowania do kradzieży prywatnych informacji i popełnienia cyberprzestępczości.

W Stanach Zjednoczonych, Europie i innych krajach wiele cyberprzestępstw zostało zakazanych – odzwierciedlając konsensus, że kradzież jest niewłaściwa.

W Stanach Zjednoczonych przepisy federalne dotyczące cyberprzestępczości obejmują:

  • Nieuczciwe lub oszukańcze działania lub praktyki
  • Oszustwo z wykorzystaniem karty kredytowej
  • Oszustwo związane z dokumentami tożsamości i informacjami
  • Oszustwo związane z urządzeniami dostępowymi
  • Oszustwo związane z komputerami

Przepisy te zabraniają naruszania czyjejś prywatności w celu kradzieży. Ale zakazują również hakowania, które nie jest złośliwe.

Moralność hakowania

W maju 2014 r. Guardian poinformował, że niektórym z najlepszych badaczy bezpieczeństwa na świecie grożono oskarżeniem za ich wysiłki w celu ujawnienia luk w infrastrukturze internetowej.

Ustawa o oszustwach i nadużyciach komputerowych w USA zakazuje hakowania lub włamania się do prywatnych sieci i systemów. Ale eksperci ds. Bezpieczeństwa internetowego wykorzystują projekty hakerskie, aby odkryć luki w zabezpieczeniach z zamiarem ich usunięcia. Projekt Critical.IO odkrył lukę w protokole UPnP, która zagraża nawet 50 milionom komputerów, i naprawił go – włamując się do prywatnych komputerów.

Wiele osób uważa, że ​​należy wziąć pod uwagę przepisy dotyczące cyberprzestępczości zamiar włamania, a nie tylko sam akt.

Współczynnik pełzania

Zagrożenia dla prywatności w Internecie nie pochodzą wyłącznie od przestępców. Chętnie oddajemy również nasze dane osobowe na co dzień serwisom internetowym takim jak Facebook i Google.

W takich przypadkach nasze dane nie są nam kradzione – ale pojawiło się wiele obaw publicznych dotyczących sposobu ich wykorzystania. W przypadku Facebooka przechowywanie danych osobowych setek milionów użytkowników spowodowało, że użytkownicy oczekują od nich uczciwego korzystania z nich i ochrony ich prywatności. W ciągu ostatnich kilku lat użytkownicy zgłaszali skargi dotyczące:

  • Udostępnianie ich prywatnych informacji na Facebooku stronom internetowym i aplikacjom stron trzecich, które można wykorzystać do eksploracji danych
  • Mylące ustawienia prywatności, które uniemożliwiły wielu użytkownikom skuteczne kontrolowanie ich prywatności
  • Błędy, które pozwalały stronom trzecim na ingerencję w prywatność użytkowników, w tym takie, które umożliwiały publikowanie na dowolnej ścianie użytkownika Facebooka

W żadnym z tych przypadków Facebook nie złamał prawa dotyczącego prywatności. Ale w każdym przypadku, użytkownicy stwierdzili, że ich informacje były wykorzystywane w sposób, którego się nie spodziewali i nie podobało im się. Te niepokojące i nieoczekiwane wykorzystanie naszych danych osobowych opisuje zjawisko zwane „czynnikiem pełzającym”.

Czynnik pełzania pokazuje, że aby firmy mogły korzystać z prywatnych danych w sposób etyczny, muszą bardzo dokładnie wiedzieć, co z nimi robią – nawet jeśli to, co robią, jest legalne. W przeciwnym razie ludzie trochę się wystraszą.

Wolność informacji lub prawo do bycia zapomnianym?

Kluczową cechą Internetu, która wpływa na naszą prywatność, jest niemożność zapomnienia. Strony internetowe o osobach często pozostają online i można je wyszukiwać w nieskończoność, co może mieć wpływ na reputację podmiotu.

W maju 2014 r. Unia Europejska orzekła, że ​​jej obywatele mają „prawo do bycia zapomnianym” i powiedziała Google, że musi usunąć z wyników wyszukiwania „nieodpowiednie, nieistotne lub już nieistotne” strony.

Sprawa doprowadziła do debat pomiędzy ci, którzy uważają, że prywatność jest prawem człowieka, i ci, którzy priorytetowo traktują wolność informacji.

Minusem anonimowości w Internecie

Podczas gdy wiele problemów związanych z prywatnością w Internecie dotyczy ujawnienia tożsamości, możliwe jest również korzystanie z wielu usług online anonimowo. I często ta anonimowość jest wykorzystywana do zła.

Doxxing polega na włamaniu się do czyichś danych osobowych, w tym ich adresu, danych kontaktowych i danych bankowych oraz wysłaniu ich anonimowo do serwisu takiego jak Pastebin. W sierpniu 2014 r. Hakerzy opublikowali informacje na temat zabezpieczenia społecznego, dane PayPal i inne prywatne informacje należące do twórcy gry Phila Fisha. Fish później ogłosił, że opuści przemysł gier.

Inne ofiary doxxing to Mel Gibson i szef policji LAPD. Sprawcy mogą argumentować, że ci ludzie dostali to, na co zasłużyli – ale ich działania są trudne do obrony.

Nadzór rządowy: konieczny lub zły?

Wreszcie, jednym ze sposobów naruszenia prywatności każdego użytkownika Internetu jest nadzór rządowy. Rządy większości narodów, w tym USA i Europy, wykorzystują ruch internetowy w ramach krajowych programów bezpieczeństwa.

Podczas gdy doniesienia o inwigilacji NSA w USA doprowadziły do ​​obaw o prywatność i mówienia o „stanie inwigilacji”, wielu konserwatywnych myślicieli uważa, że ​​„potrzebujemy inwazyjnej NSA” w celu ochrony przed cyberinspiracjami.

Podobnie jak w przypadku wszystkich kwestii moralnych dotyczących prywatności w Internecie, historia ma dwie strony – osobę, która rezygnuje z prywatnych danych, i osobę, która je przechowuje.

Kliknij tutaj, aby wrócić do przewodników po prywatności ExpressVPN

Kim Martin Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.
follow me
    Like this post? Please share to your friends:
    Adblock
    detector
    map